Historie ciekawe, ale szczerze mówiąc nie chce mi się wierzyć w istnienie duchów... co innego jakieś obce cywilizacje, co do tego jestem PEWIEN, że nie jesteśmy we wszechświecie sami.
Ale duchy? bajeczki![]()
Duch to najprawdopodobnie osoba ktora poprzez wybuch emocji zostaje na tym swiecie uwieziona. Sa rozne rodzaje duchow. Od tych ktore nic nie zrobia po te ktore moga ranic. Mialem kontakt w dziecinstwie z duchami.
Bylem maly i sie obudzilem po polnocy. Patrze po pokoju a na piecu w mrokach bylo 12 par zielonych oczu. Zakrylem sie kordla i zasnalem cale szczescie. Znowu sie budze i mysle ze to co zobaczylem to tylko zly sen patrze na piec i oslupialem u szybko sie schowalem pod kordle . Zobaczylen jedba wielka pare czerwonych oczow. Zasnalem nastepnego dnia byly wypalone plamy na piecu. Dom stoi na bagnach. Przeprowadzilismy sie nie z tego powodu tylko z innego i od tam tego czasu widzialen tylko ,,cienie"
Ja tam troszkę wieże bo babciami opowiadała a kiedyś kuzyn jak miał 7 lat zobaczył coś i chyba 2 dni płakał
![]()
Szczerze mówiąc ja w duchy trochę wierzę, trochę nie. Nie spotkałem się nigdy i nie chcę, ale mój wujek miał kiedyś niemiłą sytuację z duchem.Mieszkał z rodziną w mieście i na weekend pojechali do rodziny na wieś na taką imprezkę.
Oczywiście był alkohol, muzyka i zabawa na całego. W czasie tej imprezki wujek postanowił wyjść na chwilę na podwórko (było już ciemno) i zachciało mu się sikać. Odszedł kawałek dalej pod krzaczek no i się załatwia, aż tu od razu widzi przed sobą jakiegoś starszego mężczyznę. Przestraszył się, no bo nikogo nie było, a od razu mu się ktoś pojawił przed oczami. Wujek zapytał się go "Kim Pan jest?" - nic nie odpowiedział. Wujek szybko pobiegł do domu ze strachu (nawet nie zdążył dobrze rozporka zapiąć
) i opowiedział wszystko reszcie rodziny. Dokładnie im go opisał i wyszło na to, że to jakiś sąsiad. Wujek się zapytał czy on jest jakiś chory, nienormalny ? A oni mu odpowiedzieli, że ten facet od dwóch lat nie żyje.
![]()

Do osób które mówią,że nie istnieją i na 100% fotomontaż itp :
Skoro jesteście tak święcie przekonani, przeprowadźcie jakąś "zabawę", wywoływanie duchów nagrajcie to, bo nie wierzę,że kto kol wiek z was to zrobi![]()
Ja osobiście nigdy ducha nie widziałem, co nie znaczy,że w nie wierzę.. Wierze w nie, i to naprawdę głęboko. Nie widziałem,ale miałem kilka dziwnych sytuacji ,których rozwiązania nie znam do dziś..
1. Gdy byłem mały, (nie wiem jak to opisać nawet.. mieszkałem z dziadkami, moja mama pracowała za granicą a tata w swoim mieszkaniu piekarz więc całe noce spędzał w pracy - mniejsza o to, nie pamiętam czy moja Babcia w tedy jeszcze żyła czy nie.. Jeśli nie żyła, być może to była ona, jeśli tak to nie wiem... ) mieszkałem w piętrowym domu, na parterze była kuchnia i salon, na pierwszy piętrze był mój pokój i pokój dziadków,dziadkowie mieli psa który wabił się "mafia" i reagował też na "suczka", pewnej nocy gdy się położyłem (miałem chyba 5 czy 6 lat..) w nocy nie obudził dziwny dźwięk.. foli ? Lub worka na śmieci oraz dźwięk otwierającej się szafki ,który wybiegał z dołu. Mafia często grzebała w śmieciach (dziwne, bo akurat kilka dni przed tym wydarzeniem zaczęła..) więc po przebudzeniu poszedłem do dziadków,pamiętam,że dziadek w tedy wstał z łóżka i się zapytał co się dzieje,jest "x" godzina w nocy, odpowiedział mu,że suczka grzebie w śmieciach.. On się na mnie popatrzył i powiedział,że coś mi się przyśniło bo suczka śpi na łóżku,byłem w takim szoku,że stałem 10 sekund w bez ruchu, zrobiło mi się strasznie zimno i przez chwilę nic nie czułem, nie słyszałem co dziadek do mnie mówi, chyba tak przeżyłem w tedy szok... Po jakiś 10 sekundach 'obudziłem się' wszystko wróciło do normy i zacząłem płakać i wpadłem w panikę. Dziadek zszedł na dół (ja siedziałem na schodach i patrzyłem [z schodów był widok na kuchnię i na salon] co dziadek robił) wszedł do kuchni, i wszystko było tak jak powinno być, szafka od śmieci zamknięta, śmieci nie były wyrzucone... Nie możliwe ,że to mi się przyśniło, ten dźwięk mnie obudził, po przebudzeniu go słyszałem..
2. Byłem kiedyś u kolegi ze znajomymi (w sumie to aż tak dawno..) kolega ma ogromny dom, naprawdę ogromny... Na początku siedzieliśmy w 4, po południu był grill ,jedliśmy ,piwko te sprawy, po godzinie 18 zadzownili znajomi ,że mają "temat" i czy 'właściciel domu' się składa, zorganizowali kasę i ci co mieli,przyjechali do nas. Wszystkie pięknie łądnie było nas 8, ci co przyjechali zjedli coś, i nastała godzina 20 zrobiło się już ciemno i zabrkało nam trochę piw, więc powiedziałem,czy ktoś idzie do żabki ,to by mi kupił piwo.. więc właściciel domu powiedział,że skręcą se jointa i pójdą do żabki po piwa (ja w tedy rzucałem palenie, więc nie paliełem - slna wola :>) Okej, skręcili kilka jointów i poszli w trasę... Zostałem sam w domu z moim dobrym kolegą, siedzimy w pokoju i przeglądamy fb,yt i inne bzdety. Nagle siedzimy i był dziwny dźwięk skrzypienia (jak stare schody ,albo nie naoliwione drzwi...) Dom był tak wielki,że nie wiedziliśmy czy to oni już wrócili ,czy nie. W pewnym momencie przestało skrzypieć.. Kolega krzyknął "Dawid? To ty?" Ale brak odezwu... Więc dzwonimy do niego, nikt nie odbiera, dzwonimy raz,drugi trzeci.. wciąż to samo, nikt nie odbiera, nie było już ich jakieś 40 minut, więc byliśmy lekko zaniepokojeni.. Po jakiś 10 minutach od poprzedniego 'skrzypienia' po raz kolejny było słychać dziwne dźwięki,tym razem słyszeliśmy 'pstrykanie', nie palcami jakby ktoś zapalał świtało i je gasił.. Tym razem ja wyjrzałem przez drzwi na korytarz i nie słyszałem dźwięku i nagle zdzwoniła koledze komórka , myślałem,że się zleje w gacie ze strachu, okazało się,że dzwoni właściciel domu,żebyśmy otworzyli mu drzwi ,bo są zamknięte.. Opowiedzieliśmy mu to co sie działo w domu, to powiedział,że on drzwi nie zamykał ,ale czy chciał nas zrobić w chuja tego już nie wiem.. Ale przyniósł piwa poszliśmy do salonu włączyliśmy film i oglądaliśmy jakieś akcje..
Miałem też kilka dziwnych przywidzeń ,mianowicie :
a) obudziłem się o 2:19 i zobaczyłem.. zakapturzoną osobę, która klęczy przy telewizorze.. Serce bije jak pojebane, zamykam oczy i otwieram wciąż ją widzę po jakiś 4 sekundach, towierania i zamykania oczu to coś zniknęło i przeobraziło się w moje krzesło ,które nie było przysunięte do biurka ,a na 'grzebiecie' (oparciu) wisiał ręcznik..
b) Już we włoszech, gadałem z kumplem o paleniu.. i nagle poczułem zapach siarki, napisałem mu o tym i zapach zniknął ,w przed pokoju paliła się świeczka, którą zapaliła moja mama -być może to tego wina,ale tego nie wiem...
c ) Również we włoszech, leżałem jakąś godzinę nie mogąc zasnąć ,przwracałem się z boku na bok, z brzucha na plecy. Obróciłem się na prawą stronę i wzrok mi padł na szafę, na której widniała jakaś twarz, przetarłem oczy i okazało się ,że to światło pada na szafę w dziwnym kształcie, bo głębszym przyjrzeniu ,nie przypominającym twarzy.
d ) Może już nie przywidzenie... ale to jest naprawdę dziwne.. Po wyjeździe z Polski byłem w lekkim dołku ,brak znajomych tutaj itp. I dzień w dzień pisałem z kolegą, on miał problemy z dziewczyną,z którą kręcił, ja powiedzmy,że też.. I gadaliśmy dzień w dzień o tym, co by było gdyby.. No i pewnego dnia ,obudziłem się całkowicie zadowolony, po chwili humor mi się zjebał, czemu? 'bo to był tylko sen'. Wchodzę na kompa, piszę do kumpla , i on do mnie pisze,że miał zajebisty sen, ja mu odpisałem "ja też ; o" I zaczeliśmy pisać, co nam się śniło.. on mi napisał jako pierwszy,szybciej skończył.. (mi się śniło,że gadałem z dziewczyną z którą "kręciłem" w polsce na korytarzu naszej szkoły, [dzień wcześniej lekko się pokłóciliśmy i w śnie jakbyśmy się przepraszali ; p] no i się do siebie tuliliśmy, wszystko było zajebiście). On mi napisał,że rozmawiał z tą "Swoją" w szkole w drodzę na boisko (z tego co pamiętam on szedł korytarzem po lewo, a ja w śnie byłem na główyn holu), potem na bosiku szkolnym się całowali.. Przypadek ? Sam już nie wiem
To chyba tyle.
Co do 1 punktu, moja babcia już nie żyła, właśnie sobie przypomniałem,że dzień później (może dwa) byłem u kuzyna i opowiadałem mu ,cioci i wujkowi co się stało, ciocia na to odpowiedziała,coś w stylu "to pewnie twoja babcia.."
Pozdrawiam ; o